poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Nieoficjalny spot Hołowni?




Jeden z sympatyków kandydata na prezydenta RP Szymona Hołowni udostępnił taki oto film:





Fenomen bicia rekordów w social mediach przez Szymona Hołownie, jest godzien odnotowania.
Jeszcze nigdy, żaden kandydat na prezydenta nie zbierał takiego kapitału w internecie.

Pytanie tylko czy ten kapitał, przerodzi się w realną siłę w wyborach?

Temat zgłębiła również redakcja OKO.press, odsyłam zatem do ich publikacji.


Szczegóły programu i wizji prezydentury Szymona Hołowni znajdą Państwo na www.holownia2020.pl

sobota, 11 kwietnia 2020

Wzór odwołania od decyzji administracyjnej w sprawie naruszenia zakazów obowiązujących w stanie epidemii.



.................................... 2020r.

…............................
…............................
…............................

          ………….. Państwowy Wojewódzki Inspektorat    
   Sanitarny za pośrednictwem Wojewódzkiego    
                        Państwowego Inspektora Sanitarnego w ………………….  


Dot. decyzji nr  ….......................................

 Niniejszym wnoszę (uzupełniam) odwołanie od decyzji Powiatowego Inspektora Sanitarnego w
……………………………….  z dnia ................ 2020r. w przedmiocie nałożonej na moją osobę kary
administracyjnej. Skarżonej decyzji zarzucam, naruszenie przepisów postępowania, które miało
wpływ na rozstrzygniecie sprawy.

     Organ wydał decyzję m. in. w oparciu o art. 104 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, w
związku z powyższym do postępowania w przedmiocie nałożenia kary administracyjnej, mają
zastosowanie przepisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego, zatem także przepis art. 10 § 1
Kpa., który stanowi iż organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział
w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do
zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań. O ile Art 10 § 2 KPA zezwala na
odstąpienie od tego udziału w przypadku nie cierpiącej zwłoki ze wzgl. na niebezpieczeństwo dla
życia lub zdrowia ludzkiego, to w powyższym przypadku nie zaistniało takie zagrożenie, gdyż strona
nie została nigdy zdiagnozowana jako nosiciel koronawirusa SARS CoV-2, nie była ani nie jest
poddana przymusowej kwarantannie, a jej stawiennictwo w celu złożenia wyjaśnień nie stanowi
żadnego zagrożenia epidemiologicznego ujętego w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz
zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. poz.
284, 322 i 374), zwłaszcza że takie wyjaśnienia równie dobrze można w obecnych czasach złożyć za
pośrednictwem np. video-konferencji.


Uzasadnienie wniosku:

W przedmiotowej sprawie, stronie nie umożliwiono złożenia stosownych wniosków dowodowych, ani
wypowiedzenia się co do zebranego materiału dowodowego - czyli notatki urzędowej, która jest tylko
i wyłącznie subiektywną oceną przeprowadzającego interwencję stróża prawa.

  Po pierwsze, organ stwierdził, że waga naruszenie prawa, jakiego dopuszczono się nie jest
znikoma. Na jakiej podstawie organ stwierdza, że czynność której dopuściła się strona z zachowaniem
wszelkich aktualnych zaleceń Ministerstwa Zdrowia, stanowi wysokie ryzyko zagrożenia zdrowia i
życia ludzkiego? Czy organ ma wobec strony jakiekolwiek podejrzenia, iż może być nosicielem
koronawirusa? Jeśli tak, to dlaczego nie została ona jeszcze przebadana na jego obecność w
organizmie?
 
  Po drugie, organ stwierdził, że wymierzona kara uwzględnia “indywidualne i osobiste
właściwości strony postępowania”.
Modelowo rzecz biorąc, jeśli w ogóle wykluczono możliwość wysłuchania strony i przedstawienia jej
swoich racji w postępowaniu, to odebrano sobie szansę na uwzględnienie indywidualnych i
osobistych właściwości tej osoby, w celu wymierzenia jej adekwatnej kary.

  Po trzecie, brak jest w tej konkretnej sprawie jakiegokolwiek odniesienia się do poziomu
dolegliwości kary ......... zł, którą ma zapłacić "sprawca". Przy każdym nałożeniu kary organ wydający
decyzję powinien uwzględnić jej dolegliwość dla obywatela i proporcjonalność w stosunku do
popełnionego wykroczenia. Widełki ustalone odgórnie przez Radę Ministrów nie mają żadnej
podstawy prawnej, w przypadku niedookreślenia konkretnych czynności podlegających konkretnej
karze, a w tym przypadku mamy absolutną dowolność w interpretacji celu przemieszczania się przez
funkcjonariusza, który nie jest od tego, żeby oceniać jakie potrzeby życiowe są dla obywatela
podstawowe.

  Po czwarte wreszcie i najważniejsze, Rada Ministrów nie ma uprawnienia do wprowadzenia
generalnego zakazu przemieszczania się.  Mimo to, działając poza granicami  upoważnienia
ustawowego, w § 5 rozporządzenia wskazała, że poza wyjątkami,  od 1 kwietnia 2020 r. do  11
kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze RP  przemieszczania się osób. Narusza to m.in. art. 92 ust. 1
Konstytucji, zgodnie z którym rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na
podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Stanowi to
jednocześnie o naruszeniu art. 31 ust. 3 Konstytucji, wskazującym warunki ograniczenia w zakresie
korzystania z praw i wolności, do których nieodzownie należy ustanowienie ograniczeń w drodze
regulacji ustawowej.
§ 5 rozporządzenia nie został zatem wydany w celu wykonania ustawy, ta bowiem uprawnia Radę
Ministrów wyłącznie do wprowadzenia ograniczeń określonego sposobu przemieszczania się. W
ramach  tego upoważnienia można było wskazać jedynie sposób przemieszczania się oraz zakres jego
ograniczenia. Niedopuszczalne było natomiast wprowadzenie generalnego zakazu przemieszczania
się.
Oznacza to, że § 5 rozporządzenia jest także niezgodny z art. 52 ust. 1 i 3 Konstytucji przez to, że
wyłącza wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie na podstawie ustawy, lecz
na podstawie rozporządzenia nie mającego w tym zakresie żadnego umocowania w ustawie.
Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji ustawowe ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności nie mogą
naruszać istoty wolności i praw. Czasowe zawieszenie możliwości korzystania z określonych
konstytucyjnych praw jest więc możliwe jedynie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Z uwagi na
fakt, że go nie wprowadzono, dla oceny konstytucyjności wprowadzanych ograniczeń aktualne
pozostają więc standardy wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

  W związku z powyższym, należy wskazać iż strona chciała w niniejszej sprawie złożyć
następujące wnioski dowodowe i w tym momencie wnosi o:
przesłuchanie służb dokonujących kontroli w przedmiotowej sprawie na okoliczność ustalenia
powodów podjęcia interwencji wobec strony, udzielonych przez nią odpowiedzi na zadane pytania
odnośnie celu przemieszczania się, ew. możliwości odtworzenia nagrania z przeprowadzonej
interwencji jako materiału dowodowego, ustalenia czy rzeczywisty cel przemieszczania się mieścił się
w kanwie czynności „zaspokajających niezbędne potrzeby bieżące życia codziennego” zgodnych z
ustawą.

  Wydanie decyzji, bez przeprowadzania pełnego postępowania administracyjnego skutkowało
ograniczeniem, a w zasadzie uniemożliwieniem stronie wzięcia czynnego udziału w postępowaniu,
poprzez błędne zastosowanie Art. 10 § 2 KPA, zatem wnoszę o uchylenie decyzji i przekazanie jej
Wojewódzkiemu Państwowemu Inspektoratowi Sanitarnemu w .......................................... do
ponownego rozpoznania.

                    Z poważaniem,

                ..................................................

sobota, 3 sierpnia 2019

Odradza się nam faszyzm!

All right reserved.
Fot. Fakt24.pl

To nie są górnolotne słowa!

W Polsce XXI wieku odradza się coś, co według wielu miało już nigdy nie dotknąć żadnego europejskiego kraju.


Radykalne ruchy, zawsze znajdowały posłuch wśród części Polaków, nie były w pełni stanowczo potępiane ani przez władze, ani przez patriarchów kościelnych. Ruchy tzw. patriotyczne, narodowe, od początku przesiąknięte były ludźmi o poglądach nihilistycznych.


Odkąd pamiętam, wmawiano ludziom, że to margines, że to nic nieznaczące świry, które nie mają szans na wypełźnięcie ze swoich nor. Ruchy typu ONR, czy MW od lat LEGALNIE działały w kraju, niszczonym niegdyś przez nazistów. Ohydne.


Okazuje się, że brak stanowczych działań władz, kiedy były ku temu liczne okazje, zemściły się teraz przeokrutnie.


Marsze, pochody = pokaz siły.


Od 11 listopada 2010 roku, kiedy ulicami Warszawy przeszedł marsz zainicjowany przez nacjonalistyczne organizacje polityczne: Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny, a od 2011 roku, kiedy organizatorem tego marszu zostało "Stowarzyszenie Marsz Niepodległości", do którego należą m.in. działacze tych organizacji, święto które skupiało wcześniej wszystkich Polaków, było tak uroczyste, że aż nudne do bólu, zaczęło przeradzać się w swoisty pokaz siły organizacji radykalnych.


Pierwsze marsze organizowane przez MW i ONR, nastawione były na starcia z Policją. Do Warszawy angażowane były niewyobrażalne siły prewencyjne, wszystko po to, aby utrzymać w ryzach, rozjuszonych "patriotów". Starcia miały charakter typowej bójki z kibolami, w których nie liczyła się żadna święta racja, a wyłącznie pokazanie kto rządzi. Marsz Niepodległości z roku na rok rósł w siłę, przybywało uczestników, przybywało obstawiających go służb. Istna próba sił. W roku 2015 marsz stał się pochodem POKOJOWYM, jednakże niosącym na sztandarach te same, nienawistne hasła i okrzyki.


Obecnie, każde patriotyczne święto zostało zawładnięte przez młodych, łysych, prężących muskuły nienawistników, wykrzykujących hasła typu: "a na drzewach, zamiast liści, będą wisieć komuniści!", "śmierć wrogom ojczyzny!", "raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!"...

Z falangami zawieszonymi wysoko tam, gdzie zawsze widniała wyłącznie biało-czerwona flaga, maszerują przez miasto w pochodzie - pokazie siły i nic nie jest w stanie zatrzymać ich poczucia wyższości. Mało tego, w 2018 roku do organizacji Marszu Niepodległości dołączyli aktualnie nami rządzący, najwyżsi przedstawiciele władz, z Prezydentem na czele. Mimo, iż politycy zmienili później zdanie i odseparowali się, wyprzedzając pochód narodowców, do tej pory uważa się, że sam pomysł rozmowy o wspólnym marszu z organizacjami radykalnymi, oznaczał objęcie go patronatem przez polskie władze. Co by nie mówić, miał on jednocześnie, jak do tej pory najwyższą frekwencję, podaje się że przeszło w nim nawet 250 tys. osób.


20 lipca w Białymstoku ci sami "patrioci" zjawili się, w obronie świętych (w ich mniemaniu) wartości, tradycyjnej rodziny, wiary katolickiej. Stawili się, by dosłownie wytłuc wrogów, których sobie wymyślili, lub których im wmówiono. Nienawiść, sączona z ambon, z wieców politycznych, w Białymstoku znalazła swoje apogeum. Niewinni przechodnie, wyglądający inaczej niż typowy, Polak-patriota, dostawali regularne wciry, nawet jeśli były to tylko dzieci, czy nieletni nastolatkowie. Dowodów mamy, aż nadto w postaci nagrań opublikowanych w internecie.


Polowania na czarownice w XXI w.


Jednak najbardziej przerażające jest to, co działo się już PO wydarzeniach w Białymstoku.

Wypowiedzi w mediach publicznych (opłacanych z pieniędzy WSZYSTKICH obywateli tego kraju), oświadczenie jednej z białostockich kurii dzień po, nalepki dodawane do jednej z gazet, czy dzisiejsze przemówienie arcybiskupa Jędraszewskiego, a później Prezydenta RP A. Dudy, próbujące go USPRAWIEDLIWIAĆ, to SZCZYT obłudy i powrót retoryki z czasów, kiedy Adolf Hitler budował swą potęgę wyborczą.


Walka z wyimaginowaną ideologią, wmawianie społeczeństwu, że trzeba czasami użyć siły dla wyższego celu, w obronie tradycji i religii, że prawdziwy Polak-katolik jest dziś z każdej strony atakowany propagandą (kiedy samemu się takowej używa dla celów czysto politycznych), to argumenty żywcem wyciągnięte z "Mein Kampf"! To wszystko już przerabialiśmy!


Następnym krokiem będą polowania na "odmieńców", urządzane przez lokalne bojówki radykalne.

Później dojdą obostrzenia, w stylu: "osób homoseksualnych nie obsługujemy", a za tym ograniczenia swobód obywatelskich dla podatników "gorszego sortu". Potem wydzielanie "stref zamieszkania wolnych od LGBT", wyznaczanie Gett, na koniec obozy dla "homoseksualnych" i eksterminacja "zarazy". Oczywiście do zbioru owych wrogów, będzie dorzucana każda kolejna grupa społeczna, niezgodna z ogólną definicją prawdziwego Polaka - patrioty - katolika.


Jak z tym walczyć?


Wszelkie dotychczasowe próby polemiki z retoryką Adolfa Hitlera, na dłuższą metę nie przyniosły zamierzonego skutku. Kolejne kraje, po uaktywnieniu /sterowanego zazwyczaj od wewnątrz/ zapalnika w postaci strachu przed "uchodźcami", "liberalną polityką", "terroryzmem", "kryzysem gospodarczym", "ogólnym chaosem - powodującym zamieszki", wybierają rządy tzw. "silnej ręki", które zapewniają im względny spokój i poczucie bezpieczeństwa, nawet kosztem wolności obywatelskich.

Przyczynę upatruję w złej edukacji, ale także w manipulacji społeczeństwem, o czym może kiedyś napiszę osobny post.
Młode pokolenia nie są uczone historii w należyty sposób, są do niej wręcz zniechęcane.
Ignorancja, spłycanie, omijanie niewygodnych tematów, to program dzisiejszej edukacji historycznej w szkołach.

Brak zgłębienia tematyki to jedno, drugim są natomiast eksperymenty reformatorskie polskiej szkoły.

Zmiana kryteriów ocen, nauka fragmentów lektur, nagła zmiana warunków kształcenia, podwójne roczniki, przepełnione szkoły. Nauka dla młodego pokolenia, to po prostu praca, nie wartość sama w sobie.

Druga kwestia to manipulacja, ogłupianie społeczeństwa, przez mas media, kulturę, sztukę, przekaz w internecie. Przykłady można mnożyć, jak chociażby teksty na głównych stronach największych portali internetowych, pisane przez niepotrafiących skleić poprawnie złożonego zdania, pseudo-redaktorów.

Zaniżone standardy dziennikarskie, uprawianie polemiki na zasadzie - pytanie - wypowiedź - koniec wywiadu - reklama, to wszystko, wbrew pozorom, bardzo szybko niweluje w społeczeństwie chęć zagłębienia się w jakiś problem. Taki człowiek jest bardzo podatny na wpływ pewnych osobników, których najprościej nazwać:


Fałszywi mesjasze.

Ci ludzie, mają w sobie to coś, co powoduje, że słuchając ich czujemy, że myślimy tak samo.
Im więcej jest słuchaczy, tym większe nasze przeświadczenie, że ten ktoś ma rację.
Zarządzanie tłumem, to najmocniejsza broń, o której wiedzieli promotorzy Hitlera.

Wiedzieli, że to potrafi. Dzisiaj, wiedzą to samo o Jarosławie Kaczyńskim.
Kimkolwiek są ci, którzy go wypromowali. Mają swój interes, by piewca stał tam, gdzie powinien każdy dyktator, choć on sam wcale nie musi mieć takich intencji.

Dobrze sterowany lider, ma ułatwione zadanie ale i niesłychane umocowanie w swojej sekcie.
Tym samym, docieramy do clue programu.
To, co widzimy w naszym kraju obecnie, to działanie typowe dla organizacji nazywanej sektą.
Walka z sektą polega na odcięciu słuchacza od źródła toksycznego przekazu. W przypadku sekt religijnych, jest to bardzo trudny proces, uświadamiania, refleksji, udowadniania, że matnia jest groźna dla niego i jego najbliższych.

W przypadku sekty politycznej, jedyną opcją są wybory i ślepa wiara, że ludzie się wreszcie obudzili...

niedziela, 3 marca 2019

Nowa inicjatywa - Polska Fair Play Roberta Gwiazdowskiego


Może jestem naiwny, ale mam dobre przeczucia co do nowego ugrupowania, które tworzy profesor Robert Gwiazdowski, tak, ten sam, który w 2007 r. był prezesem Rady Nadzorczej ZUS i który otwarcie mówi o tym, co w ZUSie piszczy. A piszczą gołe ściany w skarbcu, o czym wszyscy wiedzą.

Polska Fair Play to ruch obywatelski, ale kierowany przez zespół specjalistów związanych mocniej lub luźniej z Centrum Adama Smitha - pionierskiego think-tanku, założonego i ufundowanego przez prof. Roberta Gwiazdowskiego w 1989 roku. Od wielu lat czytamy i słuchamy wypowiedzi ekspertów związanych z Instytutem i mamy wiele przykładów ich poprawnych analiz rynkowych.

Swego czasu to Centrum A. Smitha walczyło o Ustawę o Dostępie do informacji publicznej (2001 r.) oraz walczyło z monopolem Telekomunikacyjnym TP. S.A..


Założenia programowe inicjatywy Polska Fair Play w skrócie przedstawia poniższy screen z ich strony WWW:



1. Wyższe płace = niższe opodatkowanie pracy.
Postulat o który walczy każdy, kto co miesiąc musi płacić pracownikom "podówjny" ZUS.

2. EMERYTURY OBYWATELSKIE - ktoś kto zasiadał w radzie nadzorczej ZUS doskonale wie, jak bardzo niewydajny i nieudolny jest aktualny system emerytalny. Pieniądze z podatków od Obywateli trafiają na konta ZUS tylko po to, aby część z nich ZUS mógł sobie przejeść (np. wypłacić nagrody swoim prezesom, zbudować nowe siedziby, zakupić DYSKIETKI do komputerów!), a resztki mógł wypłacić aktualnym rencistom i emerytom. Co roku do dziury w skarbcu rząd dosypuje coraz to większe kwoty dotacji (ostatnio nazywa się to pożyczkami, aby przynajmniej na papierze, nie pogłębiać dziury budżetowej - o czym mówi prof. Gwiazdowski np. TU)

3. Wprowadzenie 460 JOW - co było głównym napędem dla ruchu KUKI15', po czym po wyborach jakoś przycichli z tematem i przestali walczyć o to w sejmie. Miejmy nadzieję, że Polska Fair Play nie powtórzy tego błędu.

4. Decentralizacja i deglomeracja - stolica Polski jest jedna, ale czy to oznacza, że wszystkie władze Państwowe muszą się w niej znajdować? Może przyniosłoby to wymierne korzyści regionom mniej zurbanizowanym, a zabiegającym od lat o większe środki na poprawę komunikacji, infrastruktury itp.?

5. Sądownictwo - obecnie jesteśmy świadkami ZŁEJ reformy sądów. Zawłaszczanie prokuratur, sądów przez polityków to najgorszy scenariusz dla wolnościowców całego świata. Zmiany kadrowe z "ich na swoich" NIC NIE POPRAWIĄ. Uzależnianie systemu od woli i opcji politycznej to jawna kpina z wymiaru sprawiedliwości w sensie stricto. Nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwym wyrokiem, rozprawa prowadzona przez służalczego wobec władz prokuratora, sędziego... Karykatura sądownictwa i całego wymiaru sprawiedliwości doprowadzi w przyszłości do unieważniania wyroków dyktowanych przez władze.

6. Polska w Unii Europejskiej jako silny partner, a nie służalczy pies. Ten postulat głosi praktycznie KAŻDA opcja polityczna. Trochę brakuje mi tu konkretów ze strony Polski Fair Play i zrzucam to na karb braku realnych pomysłów jak prowadzić taką politykę. Być może w projekcie R. Gwiazdowskiego brakuje ekspertów w tej dziedzinie, ale mam nadzieję, że w ostateczności dojdzie do głosu ktoś, kto przedstawi konkrety.

Reasumując, inicjatywa którą warto śledzić i nie do końca wyłącznie ze względu na same postulaty, ale na ludzi, którzy postanowili firmować ją swoją twarzą, a są wśród nich naprawdę ciekawe osobistości.




poniedziałek, 8 grudnia 2014

Nielegalne wymuszanie zeznań - prawa obywatelskie a fotoradary AKT IV - WYGRANA!


Jak się okazało, moje ostatnie pismo do SM w Kaliszu Pom. nie poskutkowało i mimo moich ostrzeżeń, wnieśli sprawę do sądu.

Mówi się trudno.

Gorzej, że sąd rejonowy w Drawsku Pomorskim od razu wydał wyrok nakazowy, z miejsca skazujący za niewskazanie kierującego.


Kolejny raz organy Państwa zawodzą ale cóż, walczymy dalej.
Złożyliśmy sprzeciw i wyznaczono nam datę rozprawy - 8.I.2015 r. w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy przy ul. Marszałkowskiej 82.


EDIT STYCZEŃ 2015:

Sprawa sądowa została wygrana!
Sąd orzekł, że nie można wykazać sprawcy czynu, ponieważ zdjęcie nie ukazuje kierowcy, ponadto właściciel pojazdu nie musiał podawać kto kierował samochodem, ponieważ mógł tego po prostu nie wiedzieć, gdyż samochód mógł zostać użyczony komuś z rodziny... Niestety właścicielka nie poprosiła o przesłanie jej odpisu wyroku, toteż nie mamy pisemnego uzasadnienia. Najważniejsze jest jednak to, że racja w świetle prawa jest po stronie niesłusznie obwinionej przez Straż Gminną.

Innymi słowy, prawo w tym kraju dopuszcza, do bandyckiego łupienia kierowców, bez wykazania sprawstwa czynu zabronionego. Jednak wystarczy sprawę skierować na drogę sądową, by wykazać jak absurdalne są przepisy, wg których Straże Gminne działają...


--- THE END ---


czwartek, 5 czerwca 2014

Nielegalne holowanie aut w naszych miastach - CZ. I




Chciałbym dziś poruszyć temat, który nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Ponieważ nie mogę sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć, jak w kraju aspirującym do miana Centrum Europy, mogą mieć miejsce tak bandyckie metody działania służb, odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa i służenie obywatelom. Chodzi mianowicie, o urządzane co jakiś czas i zazwyczaj przy okazji jakichś większych imprez, bądź wizyt zagranicznych oficjeli w naszych miastach, tzw. "akcji odholowywania aut" zaparkowanych PRAWIDŁOWO, tyle, że w miejscu w którym akurat zmienia się nagle organizacja ruchu, ze względu na daną imprezę, bądź wizytę takiego chociażby Baracka Obamy w Warszawie. Bardzo mnie ciekawi fakt, że znaki zakazu parkowania, są stawiane w nocy, przed danym dniem, kiedy mieszkańcy wrócą z pracy, zaparkują swoje auto na przeznaczonym do tego miejscu pod swoim domem i pójdą spać. Wtedy, nagle zjawia się ekipa z ZDM, montuje na szybko znak B-36 "zakaz zatrzymywania się" wraz z tabliczka T-34, a za rogiem Straż Miejska z zaprzyjaźnionymi lawetami już czyha na swoją kolej. Jak tylko znak zostaje wbity w ziemię, auta stojące, do tego momentu, przepisowo, zostają automatycznie odholowane na płatny parking SM. Jak inaczej nazwać takie sposoby, grabienia ludzi z ich mienia, w nocy, gdy nieświadomy właściciel auta smacznie śpi, oraz karania go potem mandatem za nieprawidłowe parkowanie, a także kwotami należnymi za holowanie i postój na płatnym parkingu? Przecież to zwykły bandytyzm!

Co na to prawo? Ano z treści rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach wynika, że jeżeli zachodzi konieczność wprowadzenia okresowych ograniczeń postoju, to odpowiedni znak należy umieścić co najmniej z pięciodniowym wyprzedzeniem i zaopatrzyć w tabliczkę z napisem typu: „Od dnia...”.


Wielu mieszkańców po ostatniej wizycie Baracka Obamy w Warszawie miało problem, jak przy każdej większej imprezie w naszym mieście, czyli wychodząc rano do auta, w miejscu gdzie jeszcze wieczorem je parkowali, witał ich jedynie pusty chodnik...
Już w 2011 roku, przy pierwszej wizycie Baracka Obamy w Warszawie, problem nakreśliły media -
Nielegalnie odholowane auta podczas wizyty Obamy w 2011 roku.

Czy choćby odholowanie aut na warszawskim Solcu, którego nota bene osobiście doświadczył mój znajomy z pracy.
Nielegalnie zholowane auta na Solcu.

I co? Czy ktoś z władz się tym przejął? Czy przepisy są tutaj niejasne? Nieczytelne? NIE! Władze nie mają wymówki, jednak nadal stosują metody rodem z Rosji.
Dla uczciwości muszę tutaj napomnieć, iż prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, po doniesieniach prasowych o nielegalnie odholowanych samochodach, zadziałała  i miasto utworzyło coś w rodzaju systemu - http://parkowaniesms.um.warszawa.pl, gdzie każdy mieszkaniec Warszawy może uzyskać bezpłatne powiadomienia SMS / mailowe o utrudnieniach w parkowaniu na terenie miasta.

Moim zdaniem, ktoś powinien w końcu zrobić porządek z miejskimi "łapankami" na kierowców. Zwłaszcza, że miejsc parkingowych, w takiej Warszawie na przykład, stale ubywa, a Ratusz wydaje się w ogóle nie dostrzegać problemu. A ponieważ, normą już stał się fakt, że co większą imprezę/wizytę/remonty w mieście, likwidowane są miejsca postojowe w różnych jego obszarach, bez zapewniania mieszkańcom, żadnej alternatywy, na okres zmian w organizacji ulic, należałoby się jakoś temu przyjrzeć i skonstruować mechanizm obronny, przed bandyckimi procederami grabieży i bezpodstawnego karania właścicieli pojazdów za czyn, którego nie popełnili.
Sposób na sam mandat za parkowanie już jest wypracowany i na portalu http://3obieg.pl/mandaty/, macie Państwo dostępne proste procedury, dzięki którym ludzie już wygrywają z całą tą machiną "dojenia kierowców". Wystarczy jedynie wejść na stronę i postępować zgodnie ze wskazówkami na niej zawartymi, możecie się również oprzeć na pismach z moich poprzednich postów, gdyż procedura w przypadku mandatu za parkowanie, jest identyczna jak przy zdjęciach z fotoradaru. Najważniejsze, aby nie przyjmować mandatu za złe parkowanie od strażnika miejskiego i czekać na pismo od nich, na które się adekwatnie odpisuje. Inna kwestią natomiast, są koszty holowania i opłata za płatny parking miejski, z którego trzeba przecież samochód odebrać. Tutaj muszę się właśnie skonsultować z prawnikami i odpowiednio przygotować, bo moim zdaniem, na logikę, nie powinno być tak, że aby odebrać samochód z parkingu trzeba było najpierw uiścić opłatę, bo to by wyglądało jak haracz/okup. Ale nie znam się na procedurach, na szczęście jeszcze mnie to nie w życiu nie spotkało - odpukać, stąd będę musiał poczytać i popytać kompetentne osoby.

Reasumując:
Ktoś tu chyba lekko upadł na główkę?
Postaram się skonsultować cały proceder i wtedy wystosować oficjalne pismo do Ratusza m. st. Warszawy, ciekaw jestem co oni na to.

C.D.N

Wzór oświadczenia o pozostaniu w OFE



 Dla wszystkich, którym oferta rządu o przejęciu aktywów z OFE przez ZUS, wydaje się być niczym więcej, jak szeroko opisywanym w mediach skokiem na kasę.


Wystarczy kliknąć poniższy link, wydrukować dokument, wypełnić pierwszą stronę - jeśli nie chcemy zmieniać naszego obecnego OFE - podpisać na drugiej stronie, włożyć do koperty i wysłać listem poleconym do ZUS na adres ul. Szamocka 3,5 01-748 Warszawa (najlepiej za potwierdzeniem odbioru - Poczta Polska ma teraz możliwość wysyłania potwierdzeń na maila, którego podajemy przy wysyłaniu listu):


Wzór oświadczenia o pozostaniu w OFE


Infografika krok po kroku z INGofe.pl


Czasu mamy niewiele, bo termin złożenia deklaracji upływa 31.07.2014 r.

 
Z mojej strony dodam tylko tyle, że ja już wysłałem swoje oświadczenie i niech mi ZUS nawet nie próbuje podskakiwać. :)


Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na 10 lat przed moją emeryturą i tak i tak te środki trafią na subkonto w ZUS, ale... Mam taką skromną nadzieję, do tego czasu może znajdzie się jakiś bat na tych złodziei i albo ZUS zostanie zlikwidowany, albo upadnie (co jest bardzo możliwe i to wcale nie będzie oznaczać bankructwa Państwa polskiego, co innego jakby padły Ubezpieczenia Społeczne), albo znajdzie się w końcu jakiś śmiałek, który wygra z naszym złodziejskim Państwem w Strassburgu. Czego sobie i Wam życzę!


W każdym razie,
Żeby mi później nie było, że "owocem żywota Twojego jeZUS". :)

środa, 30 października 2013

Nielegalne wymuszanie zeznań - czyli prawa obywatelskie a fotoradary akt III


Oto ostateczne pismo, które stworzyłem dla Straży Miejskiej w Kaliszu Pom. w nawiązaniu do sprawy Nielegalnego wymuszania zeznań przez SM, opisywanej na tym blogu wcześniej.

Teraz pozostaje tylko je wysłać i czekać na odpowiedź...

niedziela, 27 października 2013

Nielegalne wymuszanie zeznań - czyli prawa obywatelskie a fotoradary akt II


Zgodnie z obietnicą, publikuję odpowiedź dla SM w Kaliszu Pomorskim, na postawione mojej mamie zarzuty niewskazania w terminie kierującego pojazdem.

Można uznać owe pismo za przykład postępowania w podobnych sprawach, należy jednak pamiętać, że każdy przypadek jest indywidualny i potrzebuje własnego opracowania. W każdym razie, wzory odpowiednich pism, którymi się posługiwałem, dostępne są (po zalogowaniu) na stronach 3obieg.pl - http://3obieg.pl/wzory-dokumentow-dotyczace-obrony-przed-mandatami.

Nielegalne wymuszanie zeznań - czyli prawa obywatelskie a fotoradary akt I



Sprawa fotoradarów w Naszym pięknym i praworządnym kraju, już od dłuższego czasu, nie spada z czołówki listy najbardziej bulwersujących Obywateli poczynań obecnej władzy.
Otóż, wspólnie z prawnikami z portalu 3obieg.pl, postanowiłem zabrać swój głos w tej batalii o prawa i obowiązki pomiędzy Obywatelem i Urzędnikiem Państwowym, którym niewątpliwie jest taki Strażnik Miejski/Gminny, czy Inspektor Transportu Drogowego.

środa, 8 sierpnia 2012

T-Mobile MIX - nowy numer nowe problemy





Kto w XXI wieku przewidziałby, że założenie nowego numeru w międzynarodowej wręcz sieci komórkowej, może być tak trudne, a wręcz niemożliwe... Ale od początku.

Pod koniec lipca 2012 Pani Monika podpisała z T-Mobile umowę na świadczenie usług telekomunikacyjnych w opcji MIX. Dostała kurierem telefon wraz z kartą SIM i numerem telefonu, które wybrała sobie wcześniej na stronie internetowej T-Mobile.pl. Pozostało już tylko czekać, aż operator uaktywni kartę SIM. I tak czekała, czekała, czekała... W końcu, pewnego pięknego dnia otrzymała upragniony komunikat, że karta jest aktywna i można z niej korzystać. I owszem dodzwonić się do niej można bez problemu. Przy próbie połączenia z kimkolwiek, na początku otrzymywała oczywiście komunikat, że konto jest niezasilone. Postanowiła więc to uczynić, kupiła w kiosku kod na doładowanie za 50 zł. Jednak, przy próbie użycia go, na wyświetlaczu wyskakiwał jedynie jakiś nieokreślony BŁĄD i tyle. Środki na koncie się nie pojawiły, nadal nie mogła wykonać żadnego połączenia - nawet do swojego operatora. W słuchawce natomiast pojawił się uprzejmy głos mówiący tylko tyle, że jej karta została zablokowana.

Czyli co, podpisała umowę, dostała telefon z kartą SIM, ale bez możliwości wykonywania połączeń wychodzących.

Pierwsze zgłoszenie problemu u operatora przez telefon (znajomego), dało nadzieję na szybkie załatwienie sprawy. Miła Pani w słuchawce oznajmiła, że wina ewidentnie leży po stronie T-Mobile, że jej numer jest źle zalogowany w systemie i obiecała zająć się sprawą osobiście. W ciągu góra 5 dni roboczych sprawa miała zostać załatwiona, a poszkodowana miała otrzymać od firmy bonus w postaci doładowania jej konta. Ucieszona, należytym potraktowaniem klienta i należytą reakcją operatora (wiadomo błędy się zdarzają), odłożyła telefon na półkę i czekała... Kolejne 6 dni i nic. W końcu komunikat, że problem został rozwiązany. Próba połączenia z kimkolwiek i niestety, w słuchawce nadal miły głos, oznajmiający że karta została zablokowana...

Kolejny dzień, następna rozmowa z Obsługą Klienta i znów obietnica, że sprawa zostanie naprawiona priorytetowo, tym razem w ciągu 60 godzin + wytargowane dodatkowe 20 zł zadośćuczynienia, za to że od podpisania umowy, przez tyle dni nie może korzystać z telefonu.

Mija 24 godziny, Pani Monika znowu dostaje smsem komunikat, że problem naprawiony. Niestety, historia się powtarza i nadal nie może się z nikim połączyć, karta zablokowana...

Kolejny telefon do operatora i co? Pani tłumaczy, że w systemie problem nadal widnieje jako zgłoszony, ale nie naprawiony, więc wysłany do niej komunikat nie jest aktualny. Skoro problem w systemie jest nienaprawiony, to z jakiej racji dostaje kolejny raz wiadomość, że sprawa została załatwiona?! Pyta grzecznie, na co odpowiedzi nie dostaje.

Reasumując:
Mija już drugi tydzień od podpisania umowy, a z telefonu korzystać nie można.
Pytanie jakie się rodzi - czy w obecnych czasach, operator ma jakąkolwiek wymówkę, która go usprawiedliwia w takich przypadkach?
Moim zdaniem NIE, zatem skoro wystawia daną kartę SIM z konkretnym numerem na sprzedaż, to numer ten ma być GOTOWY DO UŻYCIA bez dodatkowych działań ze strony klienta jak i usługodawcy, inaczej kompromituje się w oczach klientów jak i samego rynku, a konkurencja nie śpi!

Drodzy operatorzy - macie obecnie takie możliwości, że aż wstyd czytać o takich przypadkach!


wtorek, 26 lipca 2011

Zmiana adresu bloga!

Jak w tytule.
Postanowiłem zmienić adres bloga na krótszy, łatwiejszy do zapamiętania. Mam nadzieję, że poprawi to dostępność tej strony.

Od dziś jest to adres:

piątek, 1 lipca 2011

Od dzisiaj założysz firmę, nie wychodząc z domu!

Krótka notka o bardzo przydatnej opcji, której doczekaliśmy się w rozwoju naszego "cyfrowego Państwa".
Od dziś rusza strona, za pomocą której możesz założyć/zawiesić/zaktualizować swoją działalność gospodarczą, bez wychodzenia z domu i stania w kolejkach do okienka (na dodatek jednego)!
Mowa o www.firma.gov.pl, projekcie rządowym, który po spisie ludności on-line, e-mycie, jest kolejnym wprowadzonym "usprawniaczem" dla nas, szarych obywateli. Niestety, jak już się utarło i niemal polską tradycją się stało, strona w momencie uruchomienia, prawdopodobnie nie wytrzymała naporu zainteresowanych, przez co najzwyklej w świecie przez jakiś czas była niedostępna.
Informatycy odpowiedzialni za rządowy projekt, przekierowali więc adres firma.gov.pl na serwer produkcyjny projektu, na którym testowano cały system tj. http://prod.ceidg.gov.pl/ceidg.cms.engine/. Powstaje jednak pytanie, czy jeśli ktoś skorzysta ze strony w tym momencie, to czy jego wniosek i dane trafią do właściwej jednostki rządowej, skoro system działa na serwerach produkcyjnych??
Grube miliony podatków i dotacji unijnych, znów nie zagwarantowały bezproblemowego startu, tak przecież potrzebnej funkcji e-państwa.

W każdym razie, system obecnie można sobie przetestować, mając nadzieję, że niedługo wszystko zostanie naprawione i będzie działać na docelowych serwerach, a dodając do tego równoczesne wejście w życie ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, znoszącej wymóg dostarczania do urzędów zaświadczeń i wprowadzenie zamiast nich oświadczeń, można poczuć lekką ulgę, że coś się jednak w kraju zmienia i to na lepsze...

sobota, 18 czerwca 2011

PZU = Przywalimy Za Umowę



Kolejny mail od czytelnika:
Drogi JKB!
Piszę do Ciebie, bo staram się nagłośnić swój przypadek, który swój finał będzie zapewne miał w sądzie.
Otóż w 2006 roku, byłem nieszczęśliwym posiadaczem ubezpieczenia samochodu OC, w firmie znanej chyba każdemu Polakowi, tj. PZU SA. Umowa opiewała w dwie raty, które zapłaciłem w terminie, po czym zgodnie z regulaminem i obowiązującym prawem pisemnie wypowiedziałem umowę ubezpieczenia miesiąc przed końcem polisy. Po paru dniach PZU wysłało do mnie pisemne potwierdzenie wypowiedzenia umowy z podziękowaniami za współpracę itd., które posiadam w dokumentach do dziś. Sprawa wydawałoby się prosta i załatwiona jak należy. Do roku 2010, kiedy to do mojego pracodawcy wpłynęło pismo od komornika, który wyrokiem sądu ściągnął (w kilku ratach) z mojego wynagrodzenia, zadłużenie w kwocie 1500 zł + odsetki i koszty sądowe, powstałe z rzekomego nieopłacenia przeze mnie składki za OC w PZU SA! Wspomnę jeszcze tylko, iż wcześniej nie otrzymywałem żadnych powiadomień od ubezpieczyciela w tej sprawie, przez 4 lata kompletna cisza i nagle komornik na mojej pensji! Można sobie wyobrazić moje wkurw... wkurzenie, ale sprawa jak widać może się przydarzyć każdemu, nawet najbardziej skrupulatnemu, a za takiego siebie uważam, klientowi TU. Na zakończenie dodam, iż nigdy nie miałem żadnej innej umowy z pow. ubezpieczycielem, sprawa dot. tej jednej polisy i nawet teraz kiedy dług został uregulowany, mam dziwne przeczucie, że mogą mi wyciąć taki numer ponownie, bo czemu nie, skoro za darmo mogą wziąć od kogoś pieniążki? Wszystko to należy brać pod rozwagę, przy wyborze ubezpieczyciela... Ku przestrodze!
~kowal

Jak widać, sprawa prosta i wydawałoby się oczywista, w PZU ktoś popełnił błąd, za który zapłacił niczemu nie winien klient i to ON będzie się teraz musiał starać o odzyskanie swoich ciężko zarobionych pieniędzy, bo wyrok sądowy, nakazujący ich odebranie, zapadł oczywiście bez jego udziału w rozprawie, czyli zaocznie. Gdyby chociaż otrzymał jakieś powiadomienie, że w takiej a takiej sprawie toczy się postępowanie sądowe, miałby możliwość jakiejkolwiek obrony, mógłby okazać rzeczony dokument, potwierdzający, iż umowę polisy rzeczywiście wypowiedział i sprawa zapewne skończyłaby się polubownie, a tak... Szkoda gadać.

Swoją drogą, ciekaw jestem ilu jest w Polsce takich poszkodowanych przez Towarzystwa Ubezpieczeniowe i ilu poszło z odsieczą do sądu po odzyskanie swoich utraconych pieniędzy?!

P.S. Autor listu obiecał, że jak tylko będzie miał chwilę, prześle mi skan owego potwierdzenia wypowiedzenia umowy, wystawionego przez PZU SA. Jak tylko go dostanę, od razu go tu zamieszczę.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Na kogo zagłosuję w przyszłych wyborach?

Wywiad z Autorem bloga Jak Kuba Bogu...


 Warszawa, 3 kwietnia 2011 r.




- Standardowe pytanie "na kogo zagłosować w przyszłych wyborach?"
- Na RPP - czyli Ruch Poparcia Palikota!
- Dlaczego?!
- Jest wiele powodów! Między innymi dlatego, że Palikot otwarcie sprzeciwia się hipokryzji, arogancji i chamstwu kościelnych hierarchów w tym kraju. Strasznie mnie mierzi, kiedy słyszę, że pewien proboszcz, nie dał dziecku komunii świętej tylko dlatego, że rodzice nie dali mu w kopercie odpowiedniej sumki pieniędzy! To jest po prostu obrzydliwe i trzeba z tym wreszcie skończyć!
- Polacy są z gruntu katolikami, mają dla kościoła wielki szacunek i zgadzają się na takie praktyki od lat. Ba! U większości rodzin, te tematy się po prostu przemilcza, bo ludzie nie chcą, by ich dzieci w jakikolwiek sposób, były do kościoła uprzedzone.
- Dokładnie! A czemu nie powiedzieć dzieciom, że ich katecheta w szkole, jest takim samym człowiekiem jak każdy z nas i też mu się zdarza pogrzeszyć? Czemu nie uświadomić dzieciom, że kościół katolicki w Polsce czerpie po prosu zyski finansowe ze swych wiernych, poddanych - parafian? Swoją drogą pradawna historia i znaczenie samego słowa - parafianin - jest bardzo ciekawa i na dzień dzisiejszy zaskakująco aktualna.
- No dobrze, to jeśli nie religia katolicka w szkołach, to co? Przecież w budżecie szkoły nie ma miejsca, na pensje dla przedstawicieli wszystkich religii, tylko po to, by każdy uczeń miał wolny wybór?
- A nie można spraw duchowych, czy wiedzy o danej wierze, potraktować jako dodatkowy program nauczania i zostawić do wyboru dla dziecka i jego rodziców po lekcjach, może i nawet dodatkowo płatny? Czy każdy dzieciak, który ma obowiązek chodzenia do szkoły w tym kraju, musi wysłuchiwać jak to Judasz sprzedał Jezusa za kilka srebrników, po czym mimowolnie uzna, że Żydzi są złem tego świata i nie można im ufać? Mimo faktu, że przecież sam Jezus też był Żydem, ale zaręczam, że tego się już w szkołach tak nie zaznacza.
- No dobrze, zostawmy sprawy religii a przejdźmy do sfer gospodarki i ekonomii. Z tego co wiem, ukończył Pan liceum ekonomiczne, więc co nieco się Pan w tej dziedzinie orientuje. Jak widzi Pan przyszłość ekonomiczną kraju pod rządami RPP?
- Dobre pytanie, bo przyglądając się ruchom Palikota w tej sferze, troszeczkę mi się śmiać chce, ale i tak wolę jego infantylne działania, niż nic nie robienie, bądź uchwalanie co i rusz ustaw pisanych przez imbecyli, czy tzw. rachmistrzów władzy. O co chodzi? Ano o to, że każda obecnie wydana ustawa dot. gospodarki kraju ma wyłącznie jeden cel - przysporzyć korzyści materialnych skarbowi państwa, a przez to i tym, którzy są na szczycie. Szary lud - niczym prastarzy parafianie właśnie - ma pracować, łożyć na państwo (w coraz większym stopniu i pod byle pretekstem) i nie oczekiwać niczego w zamian, bo... Mamy kryzys i finanse publiczne stoją w rozpadzie! Otóż, moi drodzy, to wszystko, to jedna wielka propaganda, prowadzona przez bardzo sprawnie działające mechanizmy lobbingu i (niestety) PR-u. Ileż nasi rządzący miliardów zł już przejedli, albo bezpodstawnie wydali, bo mogą, bo nikt ich przecież nie rozliczy. Nie mówię teraz o tym, że Premier Donald Tusk bogaci się naszym kosztem, w to nie uwierzę, bo znam mentalność tego człowieka, mówię natomiast o przyjęciu przez PO takiego modelu kapitalizmu, który wysysa z najbiedniejszych ostatni grosz, nie dając w zamian praktycznie niczego, z tym że przez nieumiejętność wykorzystania możliwości naszej gospodarki, podnoszenie wydatków Państwa oraz samych podatków, a przy tym poszerzanie biurokracji i administracji, nie daje się możliwości młodym, zdolnym i wykształconym ludziom, by mogli wyjść z tej biedoty i podnieść stopę życiową. Jest tu pewien symilaryzm do modelu rosyjskiego, gdzie nie ma klasy średniej - są tylko bardzo bogaci (zawyżający statystyki) i bardzo biedni... Czy chcemy, by nasz kraj tak właśnie wyglądał? Śmiem twierdzić, że nie, dlatego jestem i ufam ekonomicznemu instynktowi Palikota.
- A co Pan uważa o planach budowy elektrowni atomowej w Polsce - ostatnio temat na topie?
Elektrownie atomowe są niebezpieczne i nieekologiczne, nie ma tutaj żadnej dyskusji! Wszyscy dobrze wiemy, jak polskie służby pracują, jak budujemy drogi, jak ochraniamy obiekty strzeżone, czy choćby jak gramy w piłkę nożną! Dla mnie wybudowanie teraz, czy nawet za kilkanaście lat, elektrowni atomowej w tym kraju, to jak stworzenie bomby z opóźnionym zapłonem! Jestem pewny, że brak szkoleń i sama jakość tychże, poziom naszych służb sanitarnych, inspekcji nadzoru budowlanego, zaplecza ratownictwa i służb potrzebnych do "sprzątania", czy napraw przy ew. problemie, byłaby katastrofalna w skutkach! Wystarczy spojrzeć, jak radzimy sobie w przypadku powodzi, bądź jak im zapobiegamy, a raczej NIEzapobiegamy!
Tak! Twierdzę, że jeśli nie ma się zaplecza i przygotowania, nie powinno się czegoś robić! Przecież el. atomowa to tony, tysiące ton, radioaktywnych odpadów, które muszą być gdzieś składowane i to przez tysiące lat! Wyobrażacie sobie takie składowisko gdzieś na terenie Polski, a raczej jego zabezpieczenie? Przecież my dzisiaj, nie potrafimy nawet dobrze zabezpieczyć lotniska, a co dopiero obiektu, który mógłby posłużyć za broń, w rękach terrorystów. A wojsko?? Wojsko to my mamy w Afganistanie czy Iraku i nie widać końca tej ich służby... To tak, jakbyśmy chcieli teraz wybudować statek kosmiczny, który miałby polecieć z załogą na Marsa! Jak myślicie, doleciałby chociaż na orbitę?
- Narzekanie na stan Państwa polskiego, ma Pan opracowane do perfekcji, a może jest jakiś promyczek optymizmu. Coś, co Polacy robią dobrze, a może są nawet najlepsi na świecie. Innymi słowy, jaki mamy potencjał i w jakim kierunku powinniśmy iść, by ten potencjał wykorzystać na skalę światową?
- Wg mnie mamy zdolnych programistów, speców od IT i w tym kierunku szukałbym dla nas szans na zaistnienie w świecie. Mam nawet teorię, dlaczego jesteśmy w tym naprawdę dobrzy. Pomaga nam w tym narodowa duma i przeświadczenie, że podołamy każdemu wyzwaniu, a za takie uważamy nowe technologie, a upór /nasza cecha narodowa/ w dążeniu do tego, daje nam straszliwego kopa!
- Może to i prawda, Polak uparty jak osioł, ale jak to wykorzystać, zbudować kolejną dolinę krzemową?
- Może. A może wystarczy ośrodek dla zdolnych matematyków, fizyków, programistów. Ośrodek na światowym poziomie, z przywilejami i warunkami godnymi mistrzów w tych dziedzinach, wystarczy kilkanaście miliardów złotych, by w przyszłości mieć armię najlepszych na świecie specjalistów w gałęzi gospodarki, która przecież rozwija się najszybciej i najdynamiczniej oraz jak mówią specjaliści, jest przyszłością! Skąd wziąć środki na sfinansowanie takiego projektu? Trzeba po prostu w końcu przestać się bać tematów tabu i zadać sobie pytanie - co jest dla nas ważniejsze? Edukacja i wykorzystanie zdolności młodzieży, czy wiara w lepsze jutro, religia i kolejna największa, najpiękniejsza i najznamienitsza świątynia opatrzności bożej na świecie?
- No dobrze, a co Pan sądzi o postępach przygotowań Polski do Euro 2012? Damy radę?
- Szczerze mówiąc, nie. Nie damy rady, w aspekcie infrastruktury jest gorzej, niż było. Nie dość, że wszystko rozkopane, to to, co było robione wcześniej, już nadaje się do remontu generalnego. Weźmy przykład oddanej niedawno S8 - przecież za rok będziemy tam mieli, kolejne remonty, objazdy i tak w kółko. Dlaczego tak jest? Z jednej strony, firmy budowlane muszą z czegoś żyć i jak zrobią coś na długie lata, to nie będą miały z tego kontraktów na poprawki i przyszłe remonty. Z drugiej strony brak nadzoru i kontroli oraz mechanizmów sankcyjnych, wymuszających na budowlańcach surowe kary za wszelkie niedoróbki i fuszerki.
- Ale wykonawcy Stadionu Narodowego są póki co chwaleni.
- To, że nie mówi się w mediach o żadnych ekscesach, nie oznacza, że ich brak. Już dwoje pracowników straciło życie, przy budowie tego stadionu. Dziwnym trafem, urwał się dźwig windy, co oznacza, że przygotowanie techniczne naszych firm budowlanych, budzi podejrzenia. W moim miejscu pracy, wyłoniono po przetargu firmę, która miała zrobić remont generalny podwórka i magazynów pod nim. Nie dość, że prace trwały ponad rok, bo firma miała co chwilę nowych pracowników, wyglądało na to, że biorą ich z łapanki, to do dzisiaj prace nie zostały zakończone, mimo że odbiór był już pół roku temu. Okazało się, że po zakończeniu prac, woda deszczowa nadal cieknie po ścianach pod podwórkiem i trzeba było rozkopywać od nowa, przy czym stan ten utrzymał się do dnia dzisiejszego i nie wiadomo kiedy w końcu firma poczuje się do odpowiedzialności, by dokończyć naprawę. Dobrze, że woda już nie cieknie pracownikom, pracującym w magazynach na głowę. Ale ogólnie, tak wygląda właśnie mechanizm przetargowy, firmy stają w szranki rzucają wstępny kosztorys i ta, która poda najniższą cenę wygrywa. Z tym, że nie jest przy tym weryfikowana w żaden sposób, czy się nadaje do tego typu prac, czy ma odpowiednie zaplecze, jakie prace wykonywała dotychczas i z jakim skutkiem? Na takich "fachmanów" idą nasze publiczne pieniądze właśnie! Skandal, czyż nie?
- Jak RPP miałby to zmienić?
- Przede wszystkim, należałoby obarczyć urzędnika odpowiedzialnością karną i finansową za zatwierdzanie oferentów w przetargach. Wstępna weryfikacja firmy startującej w przetargu, jak mówiłem wcześniej, sporządzona na papierze byłaby pierwszym dowodem, iż firma znikąd nie wygrała przetargu "po znajomości". Urzędnik odpowiedzialny za projekt, administrator, zarządca mienia, byłby wtedy współwinny wszelkim fuszerkom i niedoróbkom. Założę się, że skończyłyby się afery typu otwartej niedawno S8. Kontrola po wykonaniu pracy może jedynie nie dopuścić takiej trasy do ruchu, ale nie oszukujmy się, wszyscy naciskamy na to żeby droga jednak była, już mniejsza w jakim stanie, byle tylko nie stać w korkach i tak właśnie to wygląda teraz, presja społeczeństwa i niemożność zburzenia powstałej drogi i budowy jej od początku, dopuszcza takie fuszerki do użytku na długie lata. Do tego kontrakty są tak skonstruowane, że firma po odbiorze obiektu, praktycznie zbywa się odpowiedzialności za niego. Tak też było w przypadku piaseczyńskiej firmy MultiHekk, która oddała do użytku słynnego "Titanika", którego elewacja sypała się w kilka miesięcy po odbiorze i sypie się do dnia dzisiejszego, stwarzając śmiertelne niebezpieczeństwo dla mieszkańców. Mało tego, mimo tej ewidentnej fuszerki firma ta, wygrywała kolejne przetargi na budowę osiedli mieszkaniowych - Słowicza i Energetyczna w Piasecznie. Dziś dopiero dowiadujemy się o postawieniu zarzutów ówczesnemu inspektorowi nadzoru budowlanego w Piasecznie, tyle że te budynki i osiedla już powstały. Ludzie w nich mieszkają i płacą za każdy remont z własnych kieszeni, a firma MultiHekk do dziś dumnie prosperuje i cieszy się największą ilością zakończonych inwestycji. Mało tego, sprawozdania finansowe wykazują, że jest to najbogatsza firma w Piasecznie! Zamiast tego, jej szefowie i kierownictwo już dawno powinni siedzieć w więzieniach! RPP ma w swoim programie pomysły odpowiedzialności urzędniczej i to mające duże szanse przerodzenia się w konkretne ustawy i rozporządzenia, których Polska i my Polacy, tak bardzo teraz potrzebujemy!

Rozmawiał Strongusek

sobota, 20 listopada 2010

Darmowe minuty do wszystkich, prócz... - takie rzeczy, tylko w Erze!

Kolejny temat, który mnie zbulwersował. Jak zwykle, po dupie dostaje oczywiście klient, nawet ten długoletni.

Bierzesz w Erze abonament Rodzina z DARMOWYMI minutami? Uważaj czy, wśród Twoich bliskich nie ma kogoś kto posiada telefon w sieci innej niż PREFEROWANE (czyt. ERA, Orange, Plus), bo Twoje darmowe minuty, zamienią się wtedy na te "droższe od innych"!

I tak oto z 0 zł za min. rozmowy z osobą w innej sieci, mamy 0,59 zł/min, a 1 SMS z darmowego zrobi się płatny!
Mało tego, na stronie ERY, widnieje wyraźna oferta z tańszymi minutami  do wszystkich. Radzę przeczytać tekst pod ofertą (ten po *). Po jakiemu to, o co cho i kim są Operatorzy Infrastrukturalni? Co mnie w ogóle obchodzi infrastrukturalność sieci GSM?!


W regulaminie świadczeń usług Era, zamieściła odpowiednie objaśnienie (całość zamieszczam pod postem):



Ostrzegam zatem indywidualnych klientów ERY, którym w niedalekiej przyszłości kończy się obecna umowa, a mają znajomych, czy bliskich, korzystających z usług zdefiniowanego powyżej innego operatora "infrastrukturalnego". Moim zdaniem telekomy powinny się jakoś dogadać, bo obecna sytuacja negatywnie wpływa na zadowolenie klienta (nie wybiera się już przyjaciół/znajomych po początkowych cyfrach ich numeru telefonu - zgadza się?)!

A tak poza tym:
Oferta "DO WSZYSTKICH, PRÓCZ...", nie powinna w dzisiejszych czasach w ogóle mieć miejsca, nie sądzicie? Rynek ma tak wielki popyt, że naprawdę nie trzeba sobie utrudniać życia, tylko dlatego, że ktoś posiada własną sieć dostępu i każe za korzystanie z niej płacić. Zresztą co to obchodzi szarego klienta? On chce wiedzieć, że w miesiącu może wygadać tyle i tyle minut za free, bez zastanawiania się przed każdą rozmową, w jakiej sieci będzie jego rozmówca! Poza tym, obecnie, kiedy można przenosić numer z jednego operatora do drugiego, nie da się już przewidzieć, kto w jakiej sieci ma telefon...

A co do nazwy samej oferty, tu do gry zapraszam UOKiK oraz sam UKE, bo skoro taryfa nazywa się DO WSZYSTKICH, a w szczegółach oferty czytamy, że jednak nie jest tak różowo, to sama nazwa wprowadza klienta w błąd.







poniedziałek, 15 listopada 2010

Państwo zakazowo/nakazowe - bo palenie szkodzi.


Pozwolę sobie umieścić tutaj swój komentarz, który zamieściłem pod linkiem do artykułu na Facebooku, odnoszącym się do sprawy nurtującej nas wszystkich w dniu dzisiejszym i od tegoż dnia właśnie, a mianowicie znowelizowanej ustawy antynikotynowej - bardziej restrykcyjnej od dotychczasowej.

Kwestia nakazów/zakazów i swoistej nadopiekuńczości Państwa Polskiego, prowadzącego swoich obywateli przez życie, bezustannie łapiąc/ trzymając ich za rączkę, była już poruszana na tym blogu, czas zatem na kolejną cegiełkę w tym fundamencie wynaturzeń:

Obie strony (za i przeciw - przyp. JKB) mają swoje racje. Palenie w pomieszczeniach zamkniętych,bezwzględnie naraża biernych palaczy na utratę zdrowia i nie ma co z tym dyskutować! Przy okazji, skoro już się tak zapędzamy z tym ściganiem palaczy, postawiłbym w tej kwestii pytanie: czy wobec tego, palenie w pomieszczeniu zamkniętym przy osobach trzecich, jest tylko wykroczeniem, czy już przestępstwem ściganym z KK (bo skoro powszechna jest wiedza o szkodliwości owego czynu, to nie ma tu mowy domniemaniu niewinności)?! Oczywiście trzeba brać również pod uwagę drugi aspekt tj. samo zjawisko uzależnienia od papierosa - a nie wypłynęło ono ot tak sobie znikąd, tylko były to długoletnie działania marketingowo-lobbingowe firm, które zbiły na tym biznesie biliony trylionów! Mało tego, gdyby, ktoś mundry wziął się za sprawdzenie i nagłośnienie tego, ile w jednym papierosie mamy substancji UZALEŻNIAJĄCYCH, a na dodatek zaczął Z TYM walczyć, a nie z palącymi, to na pewno nie mielibyśmy dziś kwestii wolności obywatelskich! Ale wiadomo, pieniążki czynią cuda, a wchodzą tu w rachubę naprawdę niewyobrażalne sumy! Jest jeszcze kwestia badań, jak dym nikotynowy ulatnia się na świeżym powietrzu na otwartej przestrzeni i w jakiej odległości od drugiej osoby może być szkodliwy, w celu doprecyzowania, czy można palić np. w parkach, czy na plaży... Wszystko to prowadzi do konkluzji, że aby definitywnie zabronić palenia w każdym miejscu publicznym, trzebaby doprecyzować i podeprzeć się twardymi dowodami, dlaczego tak a nie inaczej. Za dużo jest obecnie niejasności! IMHO,
szkoda tak naprawdę czasu i pieniędzy podatników na ustawy zabraniające - lepiej edukować i wychowywać młodzież w taki sposób, aby wszelkie nałogi od jakichkolwiek używek były dla niej światopoglądowo niedopuszczalne!
Jeden z komentatorów dnia dzisiejszego słusznie zauważył, że "pozwalając ograniczać własną wolność w imię poprawy bezpieczeństwa, pozbawiamy się i wolności i bezpieczeństwa."

Zatem, Drogi palaczu!
Jeśli Twój nałóg, jest silniejszy od Twojego sumienia i woli nieszkodzenia innym, najwyższy czas podjąć decyzję i zadać sobie podstawowe pytanie - czy chcę już do końca swojego życia, uprzykrzać życie innym i jednocześnie samemu sobie?
Jeśli odpowiedź na nie jest twierdząca - nie pozostaje Ci nic innego, jak nie wychodzić z domu, bo w Naszym kraju, jak widać, szkodniki się tępi i to przy pomocy prawa, które ponoć ma służyć każdej jednostce...

A dla tych, którzy na powyższe pytanie odpowiedzą sobie przecząco - polecam książkę Allena Carr'a pod tyt. "Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie".
Poważnie i bez reklamy! Znam osobiście, co najmniej jeden przypadek skutecznego pozbycia się nałogu, po przeczytaniu pow. książki!

POWODZENIA!


niedziela, 24 października 2010

Szybki kredyt w mBanku? Najpierw znajdź linka do swojej umowy!

- Kredycik, szybki kredycik!!! Bez formalności, bez zaświadczeń! Kredycik!
- Jak?!
- Wystarczy mieć konto w mBanku, na które przelewasz co miesiąc stałą kwotę pieniędzy. Uosiu!
- I co?!
- I oni już Ci dobiorą odpowiedni kredycik! Składasz wniosek, wpisujesz ile chcesz dostać i ju! Wszystko przez Interneta, parę kliknięć myszką, bez wychodzenia z domu, normalnie!
- Super! To ja kcę!

No i wziąłem...
Ale jako, że pech to moja specjalność, z szybkiej pożyczki, zrobiło się oczekiwanko na naprawę błędu banku...
A wszystko przez głupi system, który nie wygenerował linka do sporządzonej dla mnie umowy, którą trzeba zaakceptować=podpisać cyfrowo, żeby otrzymać pieniądze!

Widzicie tu gdzieś odsyłacz do umowy, który można by zaakceptować??!! Nie? Ja też nie! Sprawdzone na kilku komputerach, różnych przeglądarkach jak i w samej siedzibie mBanku, na ich komputerze! Wszędzie brak linka, czyli - nici z kredytu.

Co jednak najbardziej wkurza w całej historii? To procedury, które w tego typu przypadkach proponuje nasz pierwszy bank internetowy w Polsce! Otóż jedyne co mi doradzono to:
czekać na telefon od nich po kilku dniach i (uwaga!) zaakceptować umowę kredytową telefonicznie (czyli w ciemno?), albo czekać, aż obecna wiadomość "wygaśnie" w systemie z powodu braku mojej akceptacji i system wyśle mi nową z być może poprawnie już wygenerowanym linkiem do umowy!

Tak, czy siak, z szybkiej pożyczki nici!

A upatrzone auto, czekać na mnie zapewne nie będzie...

sobota, 11 września 2010

Farsa Cyfrowego Polsatu!

Niedawno pisałem o przypadku Pana Pawła, który nie mógł się doczekać karty od Polsatu Cyfrowego.

Jak się właśnie dowiedziałem, kartę w końcu otrzymał... Tyle, że parę tygodni po rozwiązaniu umowy z CP!
Zrezygnowany ciągłym czekaniem i niemożnością dowiedzenia się czegokolwiek od infolinii Polsatu, postanowił zerwać współpracę z CP, po czym zamówił usługi u konkurencyjnego operatora i już tego samego dnia mógł cieszyć się telewizją w HD!

Jakież było jego zdziwienie, kiedy parę dni temu, do drzwi zapukał listonosz z przesyłką (płatną za pobraniem), sygnowaną logiem CP. Nie tak dawno jeszcze upragniona KARTA, leżała teraz bezwiednie w dłoniach nieuświadomionego listonosza, zadając spod koperty jedno pytanie - Kochasz mnie jeszcze?
Oczywiście listu nie przyjął, dając do zrozumienia listonoszowi, że nie życzy sobie więcej przesyłek z danym logiem, zamknął drzwi, wrócił do swojego salonu, zasiadł w obszernej, skórzanej kanapie, włączył swój wypasiony TV z FullHD i zanurzył się w ofercie prawdziwie cyfrowej telewizji...
Czego sobie i Wam życzę!

P.S. Niech żyje konkurencja!

czwartek, 5 sierpnia 2010

TP rządzi i dzieli - czyt. nic się nie zmieniło


Zakładając JKB, nie miałem pojęcia, że głównymi sprawami, jakie będę na nim opisywał, okażą się być te, które przydarzyły mi się osobiście. Miałem nadzieję (płonną), że będzie to po prostu miejsce, gdzie dam upust swoim krytycznym ocenom, wobec nieudolnych prób kierowania Państwem i tworzenia prawa pod swoim kątem, przez tych "na górze"... Od pewnego jednak czasu, blog ten, przekształca się w swojego rodzaju pamiętnik mych własnych potyczek z polskim kapitalizmem, który próbuje mnie, uczciwego człowieka, na każdym kroku, wyrolować, lub co gorsza okraść, a wszystko w ramach obowiązującego w naszym kraju prawa (vide sprawa z GE Money Bank). Zakładając, że tego typu sprawy, cieszą się zawsze najlepszą "poczytnością", zaprezentuję dzisiaj kolejną, która także dotknęła mą skromną osobę.